Instant karma na ulicach Warszawy

· · 0 comments

Filmów typu „instant karma” znajdziecie na YouTubie mnóstwo. Koncepcja jest prosta – ktoś robi coś niedobrego i spotyka go za to natychmiastowa kara. Nigdy jednak nie widziałem tego na własne oczy…

Godzina 9:16. Na Wisłostradzie nerwy napięte niczym zbyt mocno naciągnięta struna w gitarze. Sprzęgło. Jedynka. Sprzęgło i gaz. Gwałtownie, bo ten z lewej nie może wjechać przede mnie! Chwila spokoju i powtórka! Wszystkie auta na trzech pasach wyglądają jakby miały czkawkę. Na środkowym nagle poszedł dym, a po nim smród – ktoś spalił sprzęgło. Na lewym klakson, bo ktoś inny nie ruszył natychmiast, aby podjechać kolejne trzydzieści centymetrów i być może też przez to, że gapił się w telefon.

Sam toczę się prawym pasem, w rejonie nowego biurowca The Tides, gdy nagle pojawia się czwarty pas, aby zjechać w prawo na teren tej inwestycji. Zbliżam się do jego końca, gdy w lusterku pojawia się czarne Volvo S80 (lub podobne). Facet ewidentnie spieszy się na spotkanie do tego biurowca, bo leci nowym-prawym pasem szybko i nie zwalnia do samego końca. Między mną, a busem znajdującym się przed maską, zostawiłem ze dwa lub trzy metry – zasłania mi cały widok, więc ja sobie zostawiam miejsce na reakcję. Kierowca Volvo zauważa lukę i pomimo włączonego kierunkowskazu w prawo, niespodziewanie zjeżdża mi pod maskę, wymuszając na mnie ostre hamowanie (z 15 km/h co prawda, ale musiałem mocno depnąć po pedale, bo 5-metrowe auto trudno upchnąć na 2-3 metrach). Oparłem się o kierownicę, bo po pierwsze jakoś tak cicho było na ulicy, a po drugie chciałem cwaniakowi dać znać, że jego zachowanie nie jest powszechnie akceptowalne. W tym momencie Volvo mocno przyspieszyło, zdając sobie sprawę z tego, że jego bok a mój przód dzielą centymetry. Odbił też lekko w prawo, a potem w mocno w lewo, aby całkowicie wjechać z prawoskrętu na mój pas. Na jego nieszczęście, zaatakował go dosyć wysoki krawężnik, niczym Księga Potworów z Harry’ego Pottera – nawet nie widziałem skąd wyskoczył, szczerząc zęby. Ułamek sekundy później było już po wszystkim, Volvo zajęło miejsce przed mną, ale było mocno pochylone w prawo, pomimo że w środku był jeden kierowca, z lewej strony. Szkody oszacowałam na dwie pęknięte opony, dwie rozwalone felgi oraz prawe tyle koło, które okazało się skrętne – lewe z bliżej niewyjaśnionego powodu pozostało nieskrętne.

Niestety, jestem prawie w stanie się założyć, że nie wyciągnie żadnych wniosków ze swojego stylu jazdy cwaniakowania. Muszę jednak oddać mu hołd, ponieważ nie miał do mnie pretensji za nieopanowanie swojego auta.

Instant karma is a bitch.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n.

Leave a Reply