Raz w tygodniu… czasami dwa.
Wątpliwości nt. podcastu Nadgryzieni
Czasami odsłuchuję nas po nagraniu, składając odcinek, i zastanawiam się, dlaczego ludzie nas w ogóle słuchają. Przecież jesteśmy tacy beznadziejni… a najbardziej ja. Tylko ja. Michał i Tomek ja zwykle pro. A czasami pojawi się jakiś negatywny komentarz. Wystarczy jeden. Tak, wiem – to promil naszej publiczności. Promil promila. Mam jednak wtedy ochotę „rzucić to wszystko w cholerę i wyjechać w Bieszczady”.
Meh.
(Grafika tytułowa wygenerowana przez AI.)

